Wchodząc do środka uderza we mnie zapach alkoholu i papierosów. Krzywie się, nie przepadam za takimi woniami. Rozglądam się dookoła w poszukiwaniu Kelly. Od razu zauważam ja tańcząca na parkiecie z Eric’em. Łapie Jamesa za rękę i prowadzę do nich. Kelly gdy tylko nas zauważa, podbiega do nas.
- O! Już jesteście. Diamond, choć tańczyć.
Blondynka ciągnie mnie w stronę spoconego tłumu. Niechętnie idę za nią. Ściągam z siebie skórę, która razem z torebka rzucał na pusta kanapę i staram się ponieść. Już po chwili kręcenie biodrami w ta i spowrotem i macham rękami. Lubię tańczyć, nie powiem, ze nie, ale tańczenie samemu w holu, a tańczenie na imprezie to dwie zupełnie inne rzeczy.
Po jakimś czasie kręcenia biodrami mam dosyć, wiec idę się czegoś napić. Nie pije alkoholu, wzbudza on we mnie odrazę. Sięgam po swoją torebkę i wyjmuje z niej wodę mineralną. Biorę potężnego łyka zimnego napoju i opadam na kanapę. Obok mnie siada James.
- Fajnie tańczysz. - mówi.
Nie muszę się martwić o rumieńce, gdyż czerwone policzki ma od tańczenia i zmęczenia, wiec James nie zauważy, ze to jego słowa je wywołały.
- Dziękuje. A ty nie tańczysz? - pytam.
- Nie. To nie dla mnie. - chłopak kręci głowa.
- E tam.
Energicznie wstaje, łapie Jamesa za rękę i ciągnę go na parkiet. Brunet wykazuje niechęć, jednak nie przyjmuje odmowy. Stajemy pośrodku tańczących. Zaczynam kręcić biodrami i zmuszam chłopaka do ruchu. Po chwili tańczymy wspólnie, wykonujemy podobne ruchy, tak, ze nasze ciała ciągle się stykają i tworzą całość.
W pewnym momencie szybka, imprezie muzyka zamienia się w wolna balladę. Chłopak bez pytania kładzie swojej ręce w mojej talii. Ja swoje lokuje na tego ramionach i przysuwam się bliżej niego. Kładę głowę na jego klatce piersiowej.
Kołyszemy się w takiej pozycji przez cztery okrągłe minuty. Później stwierdzam, ze nie mam siły tańczyć i razem z Jamesem idziemy na ogródek. Siadamy na hamaku ulokowanym w odległym zakątku ogrodu.
Cała drze z zimna, kiedy moje rozgrzane ciało ulega kontaktowi z zimnym powietrzem. James najwyraźniej to zauważa, bo pyta:
- Zimno ci?
Kiwam głowa.
- Zostawiłam skórę na kanapie w środku.
- Zaraz przyniosę.
Brunet odchodzi. Zostaje sama na zimnie w ogrodzie jakiegoś dzieciaka. Rozglądam się dookoła, jednak niczego nie widzę poza ciemnością.
W pewnym momencie słyszę kroki. Podnoszę głowę, aby zobaczcie kto idzie, mam nadzieje, ze to James. Zawiedziona dostrzegam, ze to jakiś wysoki, blondyn którego nie znam. Chłopak siada obok mnie i rozkłada się na hamaku tak, ze teoretycznie mnie przytula.
- Cześć, piękna. Jestem Daniel. - przedstawia się.
- Jestem Diamond. - odpowiadam lekko zaniepokojona.
Chłopak zaczyna głaskać moje włosy.
- Co taka śliczna dziewczyna tu robi? Impreza jest w środku.
- Wyszłam się przewietrzyć. - mówię i odsuwam się od blondyna. Niestety chłopak ponownie się przysuwa.
- Sama? - pyta.
Prawie niezauważalnie kręcenie głowa. Daniel uśmiecha się cwaniacko. Wzdrygam się. Dłoń chłopaka dotyka moje uda, na którym się zaciska, a jego usta lekko muskają moja szyję. Czuje jego oddech na szyi. Ponownie się wzdrygam.
- Zostaw mnie. - mówię stanowczo.
Chłopak parska śmiechem i powraca do całowania mojej szyi. Idzie w gore, aż słońcu dociera do moich ust. Próbuje się wyrwać, szarpie się i macham rękami, jednak blondynki jest zbyt silny. Trzyma mnie jedna ręka za udo, a druga wędruje w gore iw dół po mojej talii. Jego ohydne, nasączone alkoholem usta naciskają na moje.
- Puszczaj mnie! - krzyczę na cały głos, kiedy ręka chłopaka zaciska się na moich pośladkach.
- Nie udawaj, ze nie chcesz. - mruczy David.
Zaczynam się szarpać coraz mocniej, to jednak nic nie daje. W myślach przywołuje Jamesa.
Kiedy myślę, ze wszytko stracone i ten chłopak mnie zgwałci, ktoś odciąga go ode mnie. Z ulga dostrzegam, ze to James. Brunet rzuca chłopakiem w płot i zaczyna okładać pięściami. Patrzę na nich, kiedy jednak uświadamiam sobie, ze James także jest bity przez blondyna, zaczynam krzyczeć, żeby przestali. Wstaje w hamaku i nie wiem co robić.
- Przestańcie! - wydzieram się najgłośniej jak tylko mogę.
Nagle, kiedy poruszam ręka, blondyn odrywa się od Jamesa i leci kilka metrów, aż uderza z hukiem w biały płot. Z przerażeniem patrzę na swoją dłoń, za sprawa której David wylądował w plocie. Oglądam rękę z każdej strony. Co ja właśnie zrobiłam?! Czy to... Magia?
Czuje jak ktoś kładzie mi dłonie na ramionach i podnosi głowę. To James. Cała roztrzęsiona spoglądam w jego niebieskie oczy.
- C-co ja zr-zrobiłam? - pytam.
Chłopak zamiast mi odpowiedzieć, przyciąga mnie do siebie i mocno przytula. Boje się go dotknąć, gdyż wiem ze mogłabym go skrzywdzić. Delikatnie się od niego odsuwam.
- Choć, musimy iść do Twojej babci. - szepcze brunet i powoli prowadzi mnie do samochodu.
Co? Czemu do babci? Co ona ma z tym wspólnego? - mam milion pytań w głowie. Najgorsze jest jednak to, ze nie mogę nic powiedzieć. Struny głosowe odmawiają posłuszeństwa, gry tylko próbuje cokolwiek powiedzieć, udaje mi się tylko otworzyć usta. Nic więcej.
Wsiadam do samochodu, a James obok mnie. Powoli zaczynam się otrząsać z całej tej sytuacji. Siedzę prosto wpatrzona w mijane przez nas domy.
- Jak się czujesz? - słyszę pytanie.
Odwracam głowę w stronę Jamesa. Chłopak trzyma obie ręce na kierownicy i ciągle patrzy na drogę.
- Dobrze. - udaje mi się niewyraźnie powiedzieć.
Chłopak uśmiecha się prawie niezauważalnie. Kiedy przejeżdżamy obok latarni, dostrzegam ze brunet ma kilka poważnych zranień na twarzy. Opuszkami palców dotykam jego szczeki w miejscu podłużnej rany. Natychmiast jednak cofam rękę, kiedy przypominam sobie o niedawnym zdarzeniu.
Pod dom zajeżdżamy już po kilku minutowej drodze. Ostrożnie wysiadam z auta i kieruje się w stronę drzwi. Wchodzę do środka, a za mną James.
- Jest twoja babcia? - pyta chłopak.
- Jest późno, pewnie śpi. - mówię ochrypłym głosem.
- Chcesz iść spać?
Kiwam lekko głowa. Chłopak łapie mnie za rękę i głowa pokazuje abym zaprowadziła go do swojego pokoju. Wchodzę na gore i otwieram drzwi do pokoju. Bez słowa puszczam chłopaka i idę do łazienki. Z apteczki wyjmuje wodę utleniona i gazę. Wychodzę z toalety i siadam koło chłopaka, który siedzi już na łóżku i rozgląda się wokoło. Kiedy opadam na łóżko, James obraca głowę w moja stronę. Zaczynam przemywać jego rany.
Gdy kończę zajmować się Jamesem, zabieraj z szafy dresy i jakaś koszulkę, po czym idę się myć. Po wyjściu, nadal się nie odzywając, wpełzam pod kołdrę.
- Słodkich snów. Jutro porozmawiamy. - szepcze chłopak i całuje mnie w czoło.
Nie chce zostać sama. Boje się, ze coś się stanie, coś przykrego.
- Nie idź. Boje się. - mówię ledwo zrozumiałe.
Chłopak uśmiecha się ponuro, po czym zdejmuje buty i kładzie się obok mnie. Wtulam się w jego klatkę piersiową. Dokładnie słyszę bicie jego serca. Po chwili usypiam.
__________________________________________________
A więc, powoli dowiadujecie się o co chodzi z ta mocą Diamond. Jako mały spoiler dodam, że ten naszyjnik jest potrzebny XD w następnym rozdziale <nie wiem kiedy opublikuję> będzie się działo! <3 miłego czytania
!
Wow tego się nie spodziewałam!!! Nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału! Tak ciekawego opowiadania jeszcze nie czytałam (a było ich naprawdę wiele)!!! I jest najlepsze!!! Codziennie sprawdzam czy dodałaś nowy!!! Pozdrawiam <3 ~Meg <3 :-D
OdpowiedzUsuńExtra rozdział ;-)
OdpowiedzUsuńAaaaa! James! Gość wymiata! Czekam na więcej! Buziaki! :)
OdpowiedzUsuńKocham to cudo!!! <3
OdpowiedzUsuńJames jest boskiiii... <3
OdpowiedzUsuńWow świetne!!! <3 nie mogę doczekać się kolejnego rozdziału<3
OdpowiedzUsuńFajny rozdział:-) taki ciekawy:-*
OdpowiedzUsuńŚwietnie piszesz<3 kiedy kolejny:-*?
OdpowiedzUsuńKiedy następny rozdział? :-)
OdpowiedzUsuńChcemy więcej Jamesa noo! a ty olewasz tego bloga na maxa :(
OdpowiedzUsuńChcemy więcej Jamesa noo! a ty olewasz tego bloga na maxa :(
OdpowiedzUsuńChcemy więcej Jamesa noo! a ty olewasz tego bloga na maxa :(
OdpowiedzUsuńŚwietnie piszesz ale trochę( tak mi się wydaje) zaniedbujesz błogosławi :'( <3
OdpowiedzUsuńTen blog jest boski! Dlaczego go zostawiłaś? ;( ;*
OdpowiedzUsuńDo cholery gdzie nastempny rozdział :'(
OdpowiedzUsuń